Ukryte produkty odzwierzęce. Poradnik dla wegetarian i wegan.

zdrowa żywność

Czy wegetarianin, który zrezygnuje z mięsa może kupować inne produkty bez obaw? Niestety, nie. Będąc na diecie, która wyklucza mięso trzeba uważnie przyglądać się etykietkom.

Ba! Czasem i to nie wystarczy.

Dlatego, żeby przez przypadek nie kupić produktu, którego produkcja przyczyniła się do cierpienia zwierząt, trzeba znać kilka faktów.

W dzisiejszym odcinku opowiadamy o ukrytych produktach odzwierzęcych.

Dowiesz się jakich produktów unikać, jeśli zależy Ci na dobrobycie zwierząt.


Niżej znajdziesz wersję tekstową tego odcinka razem z dodatkowymi grafikami, notatkami oraz linkami do badań.

Co to znaczy produkty odzwierzęce?

Właściwie żadnej konkretnej definicji takich produktów nie ma. Wydaje mi się, że to trochę zależy od stopnia wtajemniczenia.

Dla mojej babci produktami odzwierzęcymi są na pewno skóry zwierzęce i ich mięso, ale np. rosół gotowany na kościach już nie.

Dla mnie to wszelkiego rodzaju produkty pozyskiwane od zwierząt, czyli jajka, mleko, sery czy żelatyna. Zdaję sobie też sprawę, że produktami odzwierzęcymi jest też np. miód czy wełna.

Na potrzeby tego odcinka, wydaje mi się, że dobrze będzie wprowadzić tutaj taką umowną definicję, żeby obyło się bez nieporozumień.

Produktów odzwierzęcych jest całe mnóstwo, jednak wydaje mi się, że warto też wspomnieć o tym, że niektóre z nich mogą zostać pozyskane bez szkody i krzywdy dla zwierząt, a inne nie.

Dlatego „produkty odzwierzęce” o których będziemy dzisiaj mówić to będą wszelkiego rodzaju produkty, które zostały pozyskane od zwierzęcia i wyrządziły mu tym samym krzywdę.

I tutaj np. miód możemy mieć od zaufanego pszczelarza, który nie zabiera całego miodu pszczołom, ale tylko taką część, by one mogły dalej funkcjonować bez szkody albo taki z masówki, gdzie pszczoły są karmione syropem glukzowo-fruktozowym, jako zamiennik miodu.

Wełna z owiec też może pochodzić z niewielkiego gospodarstwa, gdzie zwierzęta traktowane są z godnością.

To samo dotyczy mleka. Ja przez dłuższy czas nie zdawałam sobie sprawy z tego, że właściwie przechodząc na wegetarianizm i dalej jedząc sery nadal przyczyniam się do mordowania krów, a dokładnie cielaków czy innych młodych zwierzaków.

W ich żołądkach naturalnie występuje enzym, który używany jest w serowarstwie jako podpuszczka, dzięki której mleko się ścina.

Dodatkowo oprócz pozyskiwania tego enzymu do produkcji serów potrzebne jest mleko, a w zakładach hodowlanych gdzie krowy czy inne zwierzęta mleczne traktowane są bardzo przedmiotowo, krowa trzymana jest w tych okrutnych warunkach przez kilka lat.

Musi być wielokrotnie i bez ustanku zapładniana, by dawała mleko. Porównując na szali zabicie krowy w momencie jak tylko osiągnie odpowiedni wiek, a trzymanie jej przez kilka lat i dosłowne wykorzystywanie to moim zdaniem bardziej bestialska jest ta druga opcja.

Ja, w momencie kiedy zrezygnowałam z mięsa i nabiał jeszcze został w mojej diecie, totalnie nie miałam o tym pojęcia.

Więc tak kończąc tę dygresję, jeśli rezygnujemy z mięsa i przechodzimy na wegetarianizm ze względu na zwierzęta – warto zastanowić się jakie produkty wybierać, by nie były obarczone cierpieniem tych zwierzaków.

Np. produkty z certyfikatem zielonego listka1 2 – wtedy krowy, które dały mleko do takiego produkty musiały paść się na wolnym wybiegu w ciągu sezonu a poza nim mają zapewnione dobre warunki w pomieszczeniach i dostęp do światła, wody i ekologicznej, naturalnej paszy3.

Wracając do innych produktów odzwierzęcych, największy problem stanowią mocno przetworzone produkty, gdzie na etykietach składnik odzwierzęcy może być zapisany tak, że i tak nam to nic nie powie.

W różnych produktach może znajdować się żelatyna, którą pozyskuje się z kości. Albo czerwony barwnik o nazwie koszenila (jest w serkach i jogurtach typu gratka czy danio), który pozyskiwany jest z pancerzy małych owadów.

Niektóre alkohole filtruje się przy użyciu rybich pęcherzy, takich nowinek jest całe mnóstwo.

Pamiętam, że mieliśmy spory problem podróżując po azji z unikaniem produktów odzwierzęcych.

Po pierwsze często dla miejscowych osób kurczak czy ryba nie był uznany za mięso, ale drugą rzeczą jest t o, że do dań tamtejszej kuchni praktycznie bez wyjątku dodaje się sos rybny, sos ostrygowy albo pastę krwetkową.

Wydaje się więc niemożliwe, żeby jedząc np. w Tajlandii jakieś uliczne jedzenie mieć 100% pewność, że to jedzenie nie zawiera zupełnie żadnych produktów odzwierzęcych.

Ja mam osobiście jeszcze jeden punkt widzenia na całą sprawę.

Jeśli kupujemy produkt, którego produkcja przyczynia się bezpośrednio do utraty naturalnych siedlisk zwierząt albo powoduje zanik bioróżnorodności – to moim zdaniem powinno się z takich produktów zrezygnować, jeśli naszą motywacją w doborze odpowiednich składników jest dobro zwierząt.

I tak najgorsza dla bioróżnorodności i naturalnych siedlisk dzikich zwierząt jest hodowla palm na olej.

Sami widzieliśmy m.in. w Malezji olbrzymie połacie plantacji palm ciągnące się przez setki kilometrów.

Nie warto wspierać przemysłu oleju palmowego ze względu na dobrostan dzikich zwierząt i naszego środowiska.

Ogólnie wszystkie produkty, które są w czołówce największej ilości produkcji na świecie nie są moim zdaniem warte wspierania naszym portfelem, zwłaszcza te z upraw konwencjonalnych.

Takie rolnictwo jest odpowiedzialne za ogrom zanieczyszczenia, zużywa niesamowicie dużo wody i dodatkowo przyczynia się do zmian w wrażliwych ekosystemach, na nieszczęście często w miejscach, gdzie bioróżnorodność jest olbrzymia (np. w lasach amazonii).

Są to soja, kukurydza czy banany. Właściwie wszystkie produkty, które wymieniłam dotyczą jedynie żywności, a jest kolejna lista produktów odzwierzęcych, które trafiają np. do kosmetyków.

Np. w tradycyjnym szarym mydle występuje łój zwierzęcy pod nazwą sodium tallowate, lanolina – to produk pozyskiwany z wełny owczej.

Wiele firm kosmetycznych testuje swoje produkty na zwierzętach. A suplementy diety czy leki mogą być w kapsułkach zawierających żelatynę. Więc tak na prawdę produkty odzwierzęce otaczają nas zewsząd, nawet w produktach, w których wydaje się nam nie powinno ich być.

Jakie są najpopularniejsze produkty odzwierzęce?

Hmm ciężko stwierdzić, bo tak na prawdę ciśnie mi się na usta, żeby powiedzieć po prostu mięso, nabiał i jajka.

Ale może być tak, że właśnie te ukryte produkty odzwierzęce powodują, że to inny produkt jest najczęściej sprzedawany, np. Piwo.

Na świecie spożywa się przeciętnie nieco ponad 40 kg mięsa na osobę4. a jednak np. spożycie alkoholu średnio to 6,4 litra na łebka, więc mięso powala w statysykach.

Nabiał to kilkanaście kilko na osobę, więc wydaje mi się, że jednak można powiedzieć, że najczęstszymi produktami odzwierzęcymi są mięso, nabiał i jajka.

Jak zidentyfikować takie składniki w produktach, które kupujemy?

To jest bardzo trudne.

Na przykład w branży alkoholowej dopiero od niedawna zaczęły się pojawiać takie nowinki jak piwo czy wino wegańskie, czyli takie, do którego filtrowania nie używa się tzw. Karuk (taka maź z pęcherzy rybich), czasem rogów, skór itp.

Przez to, że cały łańcuch dostaw jest często bardzo długi, ciężko dotrzeć do informacji jakie dokładnie produkty były użyte przy produkcji.

Oczywiście, na etykietkach możemy przeczytać skład produktu, ale nie doczytamy, czy np. cukier został wybielony węglem kostnym5 czy drzewnym.

Jednak i tak warto taką etykietkę przejrzeć i zobaczyć, czy jest tam w składzie podana np. żelatyna, koszenila, a w przypadku kosmetylu lanolina czy alantoina.

Ogólnie te nazwy są mega ciężkie do zapamiętania, dodatkowo czasem są ukryte na etykietkach jako E- cośtam.

W notatkach do tego podkastu zrobimy listę tych produktów6 7, żeby było łatwiej jakoś to przyswoić albo użyć podzas zakupów.

Dodam też listę firm kosmetycznych, które testują swoje kosmetyki na zwierzętach.

Jak najłatwiej wpaść w zjadanie ukrytych produktów odzwierzęcych?

Najłatwiej wpaść przez zjadanie produktów wysoko przetworzonych pochodzących z supermarketów i dodatkowo egzotycznych.

Na temat takiego jedzenia, jego produkcji i pozyskiwania nie wiemy totalnie nic i jest to mało realne, żeby się dowiedzieć.

Tak jak powiedziałam wcześniej, jeśli kupisz nieprzetworzoną żywnośc prosto od rolnika na pewno uda Ci się uniknąć większośi ukrytych produktów odzwierzęcych.

To samo z kosmetykami8 9, małe manufaktury produkujące kosmetyki w polsce na pewno będą Ci mogły udzielić odpowiedzi na pytania o produkcję.

Jeśli kupujesz piwo czy wino od jakiegoś kraftowego twórcy na pewno będzie Ci mógł powiedzieć wzystko!

Ja kiedyś będąc na targu szukałam serów na podpuszce roślinnej, zapytałam panią na stanowisku, która zadzwoniła do właściciela, a on opowiedział mi o wszytskim i jak się okazało był to ser na podpuszcze roślinnej.

Jeśli chodzi o produkty, gdzie możemy się tgo nie spodziewać to do najdziwniejszych wg mnie należy:

  • alkohol klarowany przy pomocy rybich pęcherzy
  • cukier bielony węglem z kości zwierząt
  • żywność z dodatkiem kwasu omega-3, który pozyskiwany jest z ryb
  • ptasie mleczko, w którego skłądzie jest żelatyna
  • migdały z kalifrnii – pszczoły do zapylania traktowane są niezwykle przedmiotowo a dodatkowo plantacje w tamtym rejonie to wielkie monokultury -chipsy – często w składzie może źć się tłuszcz zwierzęcy
  • produkty z dodatkiem m.in. witaminy d3 albo k czy a, często te witaminy pozyskiwane są ze zwierząt

Czy wlicza się w to także produkty pochodne z owadów?

A czy owad to zwierze? No tak!

Ogólnie jest jakieś takie dziwne zamierzanie jeśli chodzi o ryby czy owoce morza, jest takie podejście jakby one w ogóle nie czuły.

Na pewno mają dużo bardziej prymitywny układ nerwowy czy inny, ale nadal – to żywe organizmy, które czują ból. Społeczeństwo jakoś nie przywykło do współczucia innym gromadom niż ssaki i ptaki.

Pamiętasz, jak w Singapurze widzieliśmy wielkie akwaria z żabami jedne na drugich, zuełnie się już nie ruszały z wycieńczenia.

Ewolucyjnie chyba nie byłoby możliwe, żeby jakiś organizm żywy nie cierpiał kiedy zadawany jest mu ból albo jest trzymany w warunkach uniemożliwiających jego naturalne instynkty, bo tylko taka reakcja może zmusić organizm do obrony czy ucieczki.

Ewolucyjnie żaden organizm żywy nie chce zostać zabity, nawet ślimak, chrząszcz czy mrówka.

Czy da się czymś zastąpić produkty odzwierzęce?

Technologia żywności poszła do przodu i niektóre wcześniej pozyskiwane z natury składniki jak chociażby ta nieszczęsna koszelina, w Polsce bardzo popularna od średniowiecza, mogą być teraz zastąpione syntetycznymi zamiennikami.

Są też roślinne zamienniki niektórych składników, jak agar-agar pozyskiwany z glonów zamiast żelatyny, albo białka roślinne zamiast zwierzęcych w produktach dla sportowców.

Tak więc możemy zastąpić składnik innym o podobnym działaniu albo możemy w laboratorium wytwożyć tą samą substancję, o tym samym składzie i właściwościach, ale wytworzoną bez wyrządzania krzywdy na zwierzętach.

Czy są produkty pochodzące od zwierząt są szkodliwe dla zdrowia?

Zależy co.

Tłuszcz zwierzęcy w mydle szarym na pewno nie jest dla nas szkodliwy, wręcz przeciwnie – ma wiele właściwości pozytywnie wpływających na naszą skórę.

Jednak ja osobićsie uważam za oydne fakt, że nacieram się spienionym tłuszczem zwierzęcym.

Szereg tych produktów pozyskiwanych od zwierząt ma dla nas bardzo dobre działanie i wydaje i się, że też dlatego jest pozyskiwany.

Chociażby wspomniana lanolina, ktora wygładza skórę, wosk pszczeli czy miód.

Jednak znowu wrócę do obecnych technologii żywności – wiele firm, których produkty można kupić w przeciętnych dyskontach starają się mieć coraz bardziej konkurencyjne ceny dla swoich produktów.

Nie da się mieć produktu o dobrym składzie w niskiej cenie.

Jeśli pomyślimy np. o jogurtach. Jogurt naturalny, w którego składzie znajdziesz mleko i bakterie jest często droższy od słodkich jogurtów.

Dzieje się tak dlatego, że w składzie tego drugiego mamy tanie wypełniacze jak cukier czy skrobie.

Dlaczego o tym mówie? Uważam, że dodatki do żywności nie są nam niezbędne a dodatkowo jest wokól nich sporo kontowersji i zamiesznia.

Wszystkie te substancje są przebanae i istnieje wytyczna określająca ich dzienne spożycie, które nie powinno nam szkodzić. Producenci tych norm nie przekraczają, ale co jeśli takiej przetworzonej żywności zjadamy dużo więcej? Nie ma badań na ten temat, są jedynie informacje, że barwniki w tym te odzwierzęce mogą powodować alergie czy problemy żołądkowe.

Ekologiczne spojrzenie

Ogólnie ja mam tak, że na wiele rzeczy patrzę wielowymiarowo i tutaj widzę nieco głebszy sens Twojego pytania, czyli oddziaływanie pośrednie.

Hodowla zwierząt, wielkie monokultury czy używanie pestycydów przyczynia się do dewastacji naszego środowiska.

Hodowla zwierząt odpowiada za około 12% emisji gazów cieplarnianych, zużywa też dużo wody i miejsca w porównaniu do hodowli roślin.

Monokultury jak już mówiłam wcześniej przyczyniają się do utraty bioróżnorodności, która jest zupełnie kluczowa do przetrwania życia na naszej planecie.

Karczowanie lasów pod wielkie uprawy związane jest z niszczeniem naturalnych siedlisk dzikich zwierząt, których na świecie jest coraz mniej.

Pestycydy zatruwają wodę i glebę, wszytskie te rzeczy mają wpływ na nasze zdrowie.

Dlatego rozwiązaniem jest powrót do krótkich łańcuchów dostaw, zaopatrywaniu się bezpośrednio u rolników, kupowanie żywności nieprzetworzonej i ekologicznej.

Taki wybór jest najzdrowszy dla nas i naszej planety.

PS. Jeśli masz jakiekolwiek pytania w sprawie tego odcinka, to odezwij się do nas w komentarzu. Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *